Huncwot na gigancie, czyli blog o podróżach z psem

Wycieczka na Luboń Wielki z Rabki Zaryte

Na pierwszy wpis na blogu wybrałam wycieczkę na Luboń Wielki. Jest to szczyt o wysokości 1022 m n.p.m., leżący w Beskidzie Wyspowym. Choć z pozoru góra nie wydaje się wyjątkowa, my jednak bardzo lubimy to miejsce. Na szczycie jest niewielkie schronisko, a także tarasik widokowy z ławeczkami.

Wycieczka na Luboń Wielki to świetna propozycja na rozpoczęcie sezonu górskiego. Trasa nie jest długa ani szczególnie wymagająca, idealna dla rodzin z dziećmi, a także dla osób starszych. Nas cieszy możliwość wybrania się tu z psem.

Startujemy z Rabki Zaryte szlakiem niebieskim. Szlak zaczyna się przy głównej drodze, ciężko znaleźć tu miejsce do zaparkowania. My planowaliśmy zostawić samochód przy kościele Matki Boskiej Częstochowskiej, ale kawałek wcześniej, naprzeciwko szkoły znaleźliśmy nowy budynek z dość sporym parkingiem.

Według szlakowskazu droga na szczyt powinna zająć 1h 20, nam jednak schodzi pół godziny dłużej ze względu na błotko, i lód po drodze. Robimy też przerwy na fotki.

Początek szlaku prowadzi odkrytym terenem. Droga jest szeroka, a wokół ładne widoczki na okoliczne szczyty.

Już na początku szlaku Mauro znajduje pierwszy śnieg, który bardzo go cieszy 🙂

Po chwili wchodzimy w las. Ścieżka raz jest szersza, raz węższa, jednak nie ma żadnych trudności. Jest sporo błota i lodu, a w miarę nabierania wysokości pojawia się coraz więcej śniegu. Trzeba patrzeć pod nogi, na mokrych kamieniach można łatwo „wywinąć orła” 🙂

Po dość długim i mozolnym podejściu wychodzimy na skrzyżowanie ze szlakiem zielonym (który również prowadzi z Rabki Zaryte). W tym miejscu znajduje się tabliczka, że do schroniska mamy jeszcze 1 km. Ścieżka jest tu szersza, więc wyciągamy piłeczkę ku wielkiej radości Huncwota. Idziemy kawałeczek po płaskim, a przed ostatnim podejściem między drzewami dostrzegamy schronisko.

W dobrych humorach, grając w piłeczkę dochodzimy do szczytu. Robimy zdjęcia przy tabliczce i podziwiamy widoczki. Niestety na dole jest okropny smog i z góry bardzo wyraźnie to widać.

Schronisko na szczycie jest maleńkie, ale bardzo klimatyczne. W środku rządzi kot, pytamy więc czy Mauro może wejść. Na smyczy nie ma problemu. Zamawiamy piwko, rozmawiamy chwilę z Panem i dokarmiamy kota szynką i łososiem. Jeżeli chcemy nocować tu z psem, trzeba wcześniej zarezerwować pokój w bacówce. Sala w schronisku jest wieloosobowa, nie ma możliwości noclegu z psem. W bacówce są pokoje dwu i trzyosobowe i psy są akceptowane.

Na zejście wybieramy szlak żółty, uchodzący za najpiękniejszy w całym Beskidzie Wyspowym. Na początku nic nie zapowiada trudności jakie czekają na nas podczas drogi powrotnej.

Po chwili robi się bardzo stromo, a szlak pokryty jest liśćmi. Robię jeden nieostrożny krok i zjeżdżam na tyłku ok 5 m po błocie, które ukryło się pod liśćmi. Po pokonaniu stromego odcinka wydaje nam się, że najgorsze za nami. Kawałek idziemy przyjemną drogą, jednak po chwili zaczynają się kamienie. O tej porze jest mokro i koszmarnie ślisko. O mało się nie pozabijaliśmy – dosłownie i w przenośni 🙂 Z zejścia mam tylko jedno zdjęcie. Przez resztę czasu potrzebowałam wolnych rąk żeby się nie zabić…

Droga powrotna zajmuje nam około 2 godzin. Odcinek kamienisty nie jest długi, ale cały szlak jest ciężki do przejścia, jest ślisko, a im dalej schodzimy, tym więcej błota. Mauro w niczym nie widzi problemu i przez cały czas lata za piłką. Jest niezmordowany. Pod koniec wychodzimy znów na otwarty teren i przez chwilę idziemy przez łąki.

Szlak wyprowadza nas do głównej drogi, bardzo blisko samochodu. I tak kończy się nasza przygoda w Beskidzie wyspowym.

Podsumowanie:

Rabka Zaryte – Luboń Wielki szlakiem niebieskim, z powrotem szlak żółty.

Dystans: 9,1 km.

Ilość kroków: 13 970.

Czas wycieczki: 4 godziny 50 minut.

Pętla: Tak.

Poniżej mapka naszej trasy:

Z Rabki Zaryte na Luboń Wielki prowadzi jeszcze szlak zielony. Jest najłagodniejszy ze wszystkich, ale zaczyna się kilkaset metrów wcześniej (widać go na mapce po lewej stronie od niebieskiego). Jednak w zimie warto nadłożyć asfaltem trochę drogi, niż ryzykować zejście żółtym szlakiem po mokrych kamieniach. W lecie polecamy szlak żółty, jednak lepiej nim wchodzić, niż schodzić.

Wycieczkę na Luboń Wielki polecamy na krótki wypad za miasto. Można tu odpocząć z dala od tłumów. Wycieczka jest krótka, więc nie trzeba się zrywać o świcie 🙂 Także smycze w dłoń i ruszajcie!

Do zobaczenia na szlaku 🙂

 

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AgnieszkaAlaSylwia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowo
Gość
Anonimowo

Najfajniejszy szczyt w Beskidzie Wyspowym😉

Sylwia
Gość
Sylwia

Super opisana wycieczka,bardzo mi pomogła podjąć decyzję… Na Luboń wybieram się w marcu i tak jak Wy będę wchodzić niebieskim szlakiem.Zejscie planuje zielonym albo niebieskim,nie będę ryzykować żółtym….pewnie będzie jeszcze śnieg….Pozdrawiam!!!

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Byliśmy dzisiaj . Śniegu po kolana ale pięknie