Balaton z psem – praktyczny przewodnik.
Balaton z psem to twardy orzech do zgryzienia. Sama pamiętam jak przed pierwszym wyjazdem z trudem dokopałam się do jednej, jedynej informacji, która była moim punktem zaczepienia. Na odpowiedź z Węgierskiej Informacji Turystycznej nigdy się nie doczekałam. Na psich blogach nie znalazłam nic. Stąd nie dziwiło mnie, kiedy po każdej publikacji zdjęcia znad Balatonu na fejsie dostawałam po kilka zapytań o pobyt i noclegi. Dlatego powstał ten wpis. Wystarczy przeczytać, spakować piesia, kostium kąpielowy, zestaw do badmintona, karty i ruszać ku przygodzie!
Ok, bez zbędnego przeciągania – zaczynamy 🙂
BALATON
Największe jezioro na Węgrzech, a zarazem w całej środkowej Europie. I chyba jedno z moich ulubionych jezior w ogóle. Uwielbiam tam dosłownie wszystko, do tego stopnia, że akceptuję nawet atmosferę turystycznych kurortów, której normalnie nie cierpię. Tu jednak zawsze odpoczywam i łapię najwięcej dystansu.
Jeszcze do niedawna cały Balaton był objęty bezwzględnym zakazem wstępu dla psów. Sytuacja zmieniła się bodajże w 2016 roku, kiedy burmistrz miejscowości Fonyód otworzył pierwszą psią plażę. W roku 2018, szukając informacji znalazłam już 3 plaże – wspomnianą w Fonyód, a także w Balatonboglar i Balatonföldvár. Wszystkie 3 na południowym brzegu, oddalone od siebie o maksymalanie 30 km.
Generalnie całe południowe wybrzeże to zbór mniejszych, lub większych turystycznych kurortów. Największą „mordownią” jest słynący z dyskotek Siofok. Reszta to po prostu miejscowości przygotowane na przyjęcie dużej ilości turystów z dziećmi. Klimat trochę jak nad Bałtykiem, czyli kramy, smażalnie, mydło i powidło. Północ natomiast zachowała bardziej dziki charakter, a okolica słynie z dużej ilości winnic. Trochę szkoda, że nie ma tam ani jednej plaży dostępnej dla psów.
Za to południowy brzeg jest idealną miejscówką to podziwiania zachodów słońca. Tylko popatrz!
Szukając noclegu w zeszłym roku skupiliśmy się na wspomnianych 3 miejscowościach i udało nam się trafić świetny apartamencik w Balatonboglar. Po przyjeździe okazało się że psiej plaży tam nie ma! Owszem kiedyś była, ale bardzo mała i tylko jeden sezon, a później od razu została zamknięta. Nasz gospodarz nie wiedział na ten temat nic więcej. No i zostaliśmy z koniecznością codziennych dojazdów na plażę, na szczęście nie więcej niż 10 km. Po pierwszym urlopowym fuck-upie, dalej wszystko poszło już gładko.
PSIE PLAŻE
FONYÓD
Dla mnie jedyna warta uwagi psia plaża nad Balatonem. Uwielbiamy ją. Jest tylko jedna rzecz, która może Cię zniechęcić – płatny wstęp. Od „sztuki” 200 Ft. Za naszą trójkę płaciliśmy 600 Ft, czyli po przeliczeniu – niecałe 10 zł.
Plaża dla psów jest położona na uboczu, a od centrum z całą nieciekawą infrastrukturą turystyczną oddziela ją port. Jest spore pobocze, na którym możemy za darmo zaparkować samochód. Teren jest naprawdę spory. Powierzchnia plaży jest równa, a trawa zawsze ładnie skoszona. Kilka starych, rozłożystych drzew daje schronienie przed słońcem. Zasadzono także młode drzewka, na razie malutkie, ale z czasem powstanie więcej zacienionych fragmentów.
Co kilka kroków są kosze na śmieci, wyposażone w worki na kupy, więc nie trzeba pamiętać o zabieraniu swoich. Poza tym na plaży są „ludzkie” toalety, do których spokojnie można wejść bez cienia obrzydzenia. Dopełnienie stanowi mini bar i wypożyczalnia desek do stand-up paddle. Oczywiście można popływać z psem!
BALATONFOLDVAR
W przypadku tej plaży, udało mi się z wielkim bólem znaleźć całe 2 zalety. Pierwsza z pewnością taka, że w ogóle jest. No i druga, że jest darmowa. Na tym lista plusów się kończy. Teren jest mały i cały zarośnięty chaszczami. Trawa koszona może raz w sezonie wygląda tragicznie. Jest tu cała masa drzew, więc ciężko znaleźć miejsce na słońcu, co na przykład dla mnie jest sporym minusem.
Poza tym jedno zejście do wody, wokół którego tworzy się gigantyczna błotna kałuża. Na wszystkich odwiedzających czeka jeden toi toi, do którego strach wejść. Niby jest plakat, ze w hotelu obok można coś kupić do jedzenia, ale idzie się tam przez dziurę w płocie… Generalnie prowizorka, niedbalstwo i totalna bylejakość. Tyle w temacie plaży w Balatonföldvár.
Okej, zapomiałam o jednej fajnej rzeczy. Przy plaży są platformy na jeziorze, kilkadziesiąt metrów od brzegu. Można tam podpłynąć, wyjść po drabince i podziwiać z ławeczki widok na jezioro i półwysep Tihany. To było super <3 Tylko, że pies na bank po pionowej drabince nie wejdzie, nawet jeśli przepłynie ten kawał drogi do platformy. Więc sorry Winetou, ale nie będzie romantico podziwiania widoczków we dwójkę (a nawet w 3). Jedna osoba płynie, a druga zostaje z futrem na plaży <buuu>.
BALATONBOGLAR
Nie ma obecnie (stan na 2019) plaży, która pozwalałaby na wprowadzenie psa. Jeżeli trafisz na taką informację w internecie (tak jak ja trafiłam), to jest ona już nieaktualna!
GDZIE SPAĆ
Najlepiej na miejscu – w Fonyód, ale nam niestety nie udało się nic tam ustrzelić. Albo ceny z kosmosu, albo w naszym przedziale cenowym mega komunistyczny standard wykończenia. Węgrzy niechętnie ogłaszają się na booking.com, bo jest dość drogi. To kolejna kłoda pod nasze turystyczne nogi. Zostaje Casamundo, Airbnb, albo nocleg.pl. Przynajmniej my tak próbowaliśmy.
Co mogę Ci doradzić? Zwracaj uwagę na odległość od centrum. W zeszłym roku w Balatonbogar mieliśmy super lokalizację. Wstęp do portu był możliwy z psem, więc codziennie chodziliśmy całą trójką na zachody słońca. W tym roku byliśmy raz, bo wylądowaliśmy na totalnym zadupiu i musielibyśmy brać auto, albo drałować 700 m wzdłuż głównej, ruchliwej drogi.
Zawsze szukamy pokoju z własną łazienką (koniecznie) i aneksem kuchennym. To jeden z naszych patentów na oszczędność. Okazjonalnie jemy jakieś lokalne żarełko w knajpie. Nasze noclegi to:
Centrum Apartment House, Adres: Balatonboglár, Erzsébet u. 38, 8630. GENIALNY pod każdym względem. Malutki (jakieś 20 m), ale schludny i ustawny. Za 8 noclegów z Mauro zapłaciliśmy w 2018 roku ok. 1500 zł. Sporym atutem była dla nas lokalizacja, kilka minutek na piechotę i byliśmy w porcie. Poza tym sam Balatonboglar przypadł nam do gustu.
Famvarga Apartmanház, Adres: Balatonfenyves, Nimród u. 43, 8646. NIE POLECAM, grubą krechą wykreślam z pamięci to miejsce. Dobrze, że pogoda się udała, bo jakbym miała siedzieć w pokoju, jak nic dostałabym depresji. Komunistycznie, nieustawnie, brudno i głośno (przy samej ruchliwej ulicy). Do tego na zadupiu. Ale ma dobre opinie na Bookingu, choć podejrzewam, że to za sprawą mega sympatycznego gospodarza. Za 7 noclegów z Mauro w 2019 roku zapłaciliśmy prawie 1900 zł. Stosunek jakości do ceny wypada bardzo marnie.
CO I GDZIE ZJEŚĆ
Mimo, że większość punktów gastronomicznych znajduje się przy plaży, nigdy nie mieliśmy problemów, żeby zjeść z psem. Mimo, że na samą plażę wejść z psem nie wolno, to w knajpach na luzie. Co tam pies, kasa się zgadza to jest ok!
LANGOSZ
Drożdżowy placek smażony na głębokim tłuszczu, podawany ze śmietaną i serem żółtym. Bomba glutenowa, laktozowa i tłuszczowa. Koszmar senny hipsterów i dietetyków. Ale jaki pyszny! Jeszcze na początku wyjazdu byłam pewna, że będę mogła polecić Ci dwa miejsca. Niestety żadne z nich nie przeszło drugiej próby. Oba zaliczyły spektakularny lot na samo dno. Dlatego nie podaję nazw. Ale Langosza warto na Węgrzech spróbować. Koszt między 500 – 700 Ft, czyli średnia około 10zł.
PIZZA
Najpewniejsza i najszybsza.
Pizzeria Robinson przy plaży w Balatonfenyves. Malutkie pizze (22 i 26 cm) w typie fast foodu. Sprzedawane na papierowych tackach, więc można zjeść przy stoliku albo wziąć na wynos. Smaczne i nietrujące, ale też bez fajerwerków. Ot, po prostu spoko.
Pizzeria Pescara (Szántód, Jókai Mór u. 2/1, 8622). W tym roku jedliśmy tam przed drogą powrotną do Krakowa. Spore porcje, dużo składników, nie przypomina za bardzo Włoskiej, cieniutkiej pizzy. Ale było smacznie, ostro i zacisznie. Jest to daleko od psich plaż, ale jeśli przed wyjazdem postanowisz uzupełnić zapas wina (o tym zaraz) to będzie idealnie po drodze do wyjazdu na autostradę). Ceny 1000 – 1500 Ft za pizzę ok 32 cm. Czyli niecałe 20 zł!
OBIAD
Flamingó Étterem (Balatonboglár, Bácska köz, 8630). Dobre sznycle Wiedeńskie. Spore porcje, miła i szybka obsługa. Jedyny minus to menu wyłącznie w języku niemieckim i węgierskim. Byliśmy zmuszeni wybrać jedyną zrozumiałą propozycję z karty J Dwie porcje wspomnianych sznycli z frytami i surówką to koszt około 70 zł. Najedliśmy się na wcisk!
Szőlőskert Vendéglő (Balatonfenyves, Fenyvesi u. 83, 8646). Bardzo blisko naszego “apartamentu”. To już bardziej restauracja, niż knajpa. I ceny są tego odzwierciedleniem. Jadłam rybę (z Balatonu!), a Piotrek devolaya. Obydwoje z frytkami i surówką. Do tego wino i lemoniada. Pyszne było, nie powiem, ale rachunek wyniósł 9000 FT, czyli prawie 130 zł. Na uroczystą urlopową kolację w sam raz. Na wyjazd niskobudżetowy nie bardzo 🙂
CENY
Walutą na Węgrzech jest Forint. Średnio można przyjąć, że 1000 Ft = 13 zł. Zasadniczo ceny na miejscu nie różnią się wiele od naszych.
Za Langosza w budce zapłacisz nie więcej niż 700 Ft (10 zł), pizza to koszt 1000 – 1500 Ft, na nasze ok. 20 – 25 zł. Kieliszek wina, lub napój do obiadu 400 – 600 Ft, czyli max 8 zł.
Wino jest tanie jak barszcz i pyszne jak nigdzie. Średnia cena to 600 Ft za litr – czyli jakieś 8 zł. Ale pod warunkiem, że doczekasz do dalszego punktu – gdzie kupować wino. Inaczej przepłacisz 🙂
Paczka krakersów czy paluszków to koszt 280 – 300 Ft, czyli 3 – 4 zł.
Opakowanie węgierskiego salami (małe, pewnie jakieś 100 g) kosztowało 500 – 600 Ft.
Za pieczywo (na śniadanie + na plażę) płaciłam jakieś 300 – 400 Ft.
Papryka – biała, pyszna i soczysta kosztuje 700 Ft za kilo (jest lekka, więc 3 sztuki, które kupowałam codziennie wychodziły za grosze).
Piłka dla Mauro 500 Ft – mega drogo! Ale musieliśmy 🙂
Poza tym nie kupowaliśmy za dużo, większość rzeczy mieliśmy ze sobą.
WINO
Niby prosta sprawa, wchodzisz do Lidla, albo Coopa, znajdujesz Tokaja, Egri i załatwione.
NIE! Tak nie robimy! Nigdy!
PRZENIGDY!
Wino w marketach to siarczyny produkowane w wielkich, betonowych fabrykach. Zero klimatu i drożyzna!
Wino na Węgrzech kupujemy w winnicach, lub od prywatnych sprzedawców. Czasem mają swoje budki na mieście, a czasem na ogrodzeniu są tabliczki z informacją o możliwości zakupu. Wino sprzedawane jest w plastikowych baniaczkach – przeważnie po 1,5 – 2 l, a w naszej ulubionej winnicy są i 5 litrowe baniaki! Nie ma akcyzy, kosztuje grosze, smakuje niebiańsko i ma po prostu jedyny w swoim rodzaju klimat.
My pijemy właściwie wyłącznie białe i różowe wino. Nie gustujemy w czerwonym. Do tego nie tolerujemy wytrawnych kwasiurów. Choć Węgry to nie do końca ciepły kraj i o słodkie wino jest tu bardzo ciężko, to tamtejsze półsłodkie i półwytrawne wino jest super! Przez lata właściwie corocznych wyjazdów na Węgry wyjątkowo upodobaliśmy sobie białe wino ze szczepu Muskotály.
Nasze winnice:
Bujdosó Szőlőbirtok és Pincészet – winnica jest w Balanolelle, ale mają 2 punkty sprzedaży w Balatonboglar. Jedno przy samym wejściu do portu. Wino kupujesz u Pani siedzącej w ogromnej, drewnianej beczce. My bierzemy 1,5 l Muskotaly (dla odmiany w szklanej butelce) za 1200 Ft (15zł). Naj-Prze-Pysz-Niej-Sze wino ever!
Kawałek wcześniej, przy tej samej uliczce kupiliśmy kilka 1,5 l plastikowych baniaczków w prywatnym domu. Cena – 1000 Ft (13 zł) za 1,5 l. Pyszne wino, niezła cena. Można wpaść, ale zakup jest dziwnym doświadczeniem. Nie dość, że wchodzisz komuś do domu, to jeszcze dogadanie się graniczy z cudem 🙂
A na koniec absolutny MUST-VISIT. Odkryliśmy ją w tamtym roku, a w tym również pokonaliśmy kilkadziesiąt kilometrów na zakupy.
Podmaniczky Pincészet és Szőlőbirtok (Balatonföldvár, Radnóti Miklós u. 10, 8623). Czynna tylko 2 godziny dziennie (od 16:00 do 18:00). Podobno jedna z najlepszych na południowym brzegu. Dla nas na pewno. Ceny 2000 Ft (26 zł) za 3 l , lub 3000 Ft (39 zł) za 5l! Niezależnie od rodzaju wina. CZAD! Zakupy zawsze załatwiamy tuż przed wyjazdem do domu, wydając tam całe pozostałe z wakacji Forinty. Bo po co wozić do Polski walutę, skoro można za nią nabyć tyyyleeee dobra!
DOJAZD
My zawsze jeździmy ukochanym, wysłużonym Fordem. Własne auto daje najwięcej elastyczności zarówno w trasie, jak i na miejscu. Generalnie niezależnie od wybranej opcji dojazd z Krakowa zajmuje 8 godzin. Dystans – około 500 km, czyli mniej niż nad Bałtyk. Drogi są kiepskie, a opcja autostradowa to +170 km dystansu, bo prowadzi przez Brno! No i dochodzą koszty winiety w Czechach i na Słowacji. Dlatego jeździmy bocznymi drogami. Nie rezerwujemy noclegu po drodze, bo nie ma potrzeby, spokojnie robimy trasę na raz.
JĘZYK
Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki?
Jak z tą szablą to nie wiem, ale przy szklance panowałaby z pewnością krępująca cisza. Z Węgrami ciężko się dogadać. A szkoda, bo są mega rozmowni i otwarci.
Węgierski jest niepodobny do żadnego innego języka. Kompletnie! Nie wierzysz? Puść sobie na youtubie „Dziewczynę o perłowych włosach”…
Węgrzy, nawet z „młodego pokolenia” bardzo rzadko znają angielski, a jeśli już, to mają opory przed mówieniem. Większość osób mniej lub więcej zna niemiecki. Co z tego, skoro w Polsce z nim krucho? Ja znam niemiecki w stopniu pozwalającym na podstawowe załatwienie spraw, ale i bez tego nie ma na Węgrzech problemów z komunikacją. Trzeba się uśmiechać. Po prostu 🙂 I zawsze jakoś to będzie. Dlatego nie martw się tym za bardzo.
EPILOG
Wybierając się nad Balaton w sezonie raczej nie licz na pustki. Nie ma tłumów, ale ludzie są. Na plażach, ścieżkach rowerowych, w knajpach, albo wieczorami w porcie. Jednak omijając zatłoczone główne deptaki (głośne zwłaszcza wieczorami), naprawdę można tu wypocząć. Słońce grzeje nad Balatonem wyjątkowo chętnie, woda jest ciepła, dno piaszczyste. Do tego wino i langosze – wszystko się zgadza. My uwielbiamy Węgry od pierwszego wejrzenia i nie sądzę by miało się to zmienić. Biorąc pod uwagę dystans i ceny, myślę, że jest to ciekawa alternatywa dla Bałtyku.
Podróżujemy z dwoma psiurami, tyle że kamperem. Ma to swoje zalety i wady, więcej tych pierwszych? Jaki możliwości na kampera przy tej psiej plaży ?
Jeśli lubicie spać na dziko, to przez cały nasz pobyt przy plaży stał kamper. Miejsce jest na uboczu, bardzo mało aut, więc myślę że mieli spokój. No i mieszkali za darmoszkę. W okolicy był jeden camping, ale bezpośrednio przy drodze. Taka średnia miejscówka. Niestety nie wiem jak z psem. My dopiero raczkujemy w tym temacie, a dokładnie jesteśmy na kupnie namiotu ?
Super! Miejsce, o którym piszesz było naszym pierwszym kierunkiem podróży z psiakiem, dlatego ten wpis przywołał niesamowite wspomnienia. A poznaliśmy się z mężem na szkoleniu szczeniąt w Warszawie, więc zdecydowanie połączyły nas czworonogi. 🙂
Ale się cieszę 🙂 Dobrze czasem wrócić do wspomnień. Dla mnie pisanie kolejnych postów, zwłaszcza podsumowujących dany rok zawsze przywołuje masę emocji. Twój komentarz z kolej przypomniał mi, jak 18 (!!!) lat temu chodziliśmy z Piotrkiem na randki na spacery z naszymi psami 🙂 I tak już zostało <3
Byliśmy nad Balatonem 6 razy – teraz adoptowaliśmy psiaka i pierwszy raz szykujemy się do wyjazdu w powiększonym gronie <3 Rozmyślamy jak sobie ze wszystkim poradzić, gdzie jechać, co sprawdzić – i trafiłam na Wasz blog!
Jestem dobrej myśli 🙂 Dziękuję!
P.S. Nasza Molly wygląda jak siostra Mauro!
Ale super! Cieszę, się że wpis się przydał 🙂 Faktycznie planowanie wyjazdu nad Balaton z psem to dość ciężka sprawa. Jeszcze dochodzi to tego fakt, że Węgry nie uchodzą za psiolubny kraj. Jednak w praktyce nie jest tak źle, nas przynajmniej nigdy nie spotkały żadne przykrości z powodu Mauro. Także trzymam kciuki, żeby wszystko Wam się udało <3 I koniecznie dajcie znać!
Ściskamy Was <3 I przesyłamy drapanki dla Molly 😀
Super info ja w te wakacje wybieram się nad Balaton z psinką i dla mnie to mega pomocne o tej plaży . Ja to nerwus jestem i jakby mnie ktoś chciał wywalić z psem z plaży byłby dym więc super ,że wiem gdzie szukać noclegu aby było w miarę blisko psiej plaży. Dziękuję za pomoc
Cieszę się, że wpis się przydał! Faktycznie z Balatonem jest trochę zamieszania, całe wybrzeże jest usiane tabliczkami z zakazem wstępu z psem. Nawet dziury w płocie prowadzące na plaże 🙂 My w tym roku znów ruszamy nad Balaton. I kolejny rok z rzędu nic nie znaleźliśmy w Fonyod, więc będziemy mieszkać w Balatonboglar! I jak co roku się obawiam, czy ta psia plaża nadal funkcjonuje 😛 Ale nie ma się co martwić na zapas. Życzę Wam super wakacji z pysznym winem i piękną pogodą!
W 2020 byłem z psem w Keszthely .Dzięki Waszym poradom jeździłem do Fonyod i tak znalazłem plażę właśnie w Keszthely. Niestety słaba ,plus to bezpośrednie wejście do wody bez schodków https://goo.gl/maps/WtdRZGRFoKzUU5Jt8
My też w 2020 zawitaliśmy nad Balaton, a że mieliśmy info o tej plaży to od razu pojechaliśmy ją sprawdzić. Muszę uaktualnić wpis, bo właśnie sobie zdałam sprawę, że tego nie zrobiłam :/ Fakt- plaża jest mega słaba, maleńka i zupełnie nie przemyślana. Wejście wąskie, przez co robi się przy brzegu muł i błoto. Jedynym plusem jest knajpka. Nie wchodziliśmy, bo byliśmy przejazdem, ale z tego co zaobserwowaliśmy służy bardziej rowerzystom niż psiarzom. Fajnie, że powstała kolejna plaża dla psów, ale mam wrażenie że to taka trochę na prędce sklecona prowizorka, a nie porządna inwestycja. Nie ma porównania do Fonyod.
Fantastyczne te zdjęcia 😀 super klimat, bije od nich radość 😀
Bardzo dziękujemy 🙂 Zawsze rozpływam się, jak czytam coś dobrego o naszych zdjęciach <3 A Balaton to od jakiegoś już czasu ulubione miejsce odpoczynek, taki bez zwiedzania, włóczenia się. Tam jeden tydzień w roku po prostu łapiemy oddech i cieszymy się labą 🙂 Stąd ta radość 😀
Wow, świetny wpis! Bardzo miło i przyjemnie mi się go czytało, pozdrawiam 🙂
Łaaaaaaa dziękujemy? Bardzo nam miło? Pozdrawiamy ?
a jak tam z trasami spacerowymi? jakies lasy ścieżki albo coś? niestety plażowanie to nie do konca dla mnie po 1h chetnie zmienie miejsce
Jeżeli jesteście zmotoryzowani to spokojnie będzie co robić. W Balatoboglar jest krótki szlak na kulę widokową, a w Fonyod są 2 wieże. Poza tym jeżeli lubicie pochodzić wybrałabym się do Zamardi, skąd kursuje prom na Półwysep Tihany. Tam jest masa szlaków i ścieżek rowerowych. Bardzo ciekawe jest też miasteczko Keszthely. Ale żeby mieć wybór, trzeba pojeździć, w samym Balatonboglar czy Fonyod możliwości szybko się wyczerpią.
Witam, wybieramy się w tym roku nad Balaton z psiakiem. Rozumiem że na innych plażach z psem nie można być? Ktoś tego pilnuje?
Hej 🙂 Na innych plażach niestety nie można być z psem. Właściwie przy każdej jednej ścieżce w kierunku jeziora widać tabliczki z zakazem. Czy ktoś pilnuje trudno powiedzieć, bo nigdy nie próbowaliśmy wejść w dzień. Ale fajne plaże są płatne i myślę, że ktoś by to zauważył. Natomiast wieczorami nieraz chodziliśmy na zachód słońca do portu (tam akurat nie ma zakazu), a później na kolację w rejon plaż i spokojnie wtedy można wejść. Wielu mieszkańców też wieczorami przychodzi z psami. Zapomniałam uaktualnić wpis – powstała nowa psia plaża w Keszthely. Malutka i bezpłatna, ale raczej średnio nam się podobała. Plusem… Czytaj więcej »
Podpowiecie drodzy Państwo, czy nad Balatonem (celujemy okolice Siófok, Zamardi) znajdują się campingi akceptujące pieski ? Bo wiem, że z tym jest ciężko..
Hej. Niestety my w temacie campingów nie bardzo siedzimy. Znalazłam dyskusję na jakimś forum: https://forum.karawaning.pl/topic/25924-z-psem-nad-balatonem/ Wynika z tego, że coś jest w Zamardi. Jednak informacje z 2018 trzeba będzie zweryfikować mailowo z campingiem. No i kwestia plaży – jeżeli camping ma prywatną plażę i pozwala psom się kąpać to problem z głowy. Ale jeśli nie, to Siofok i Zamardi są kawałek od psich plaż, raczej nie będzie niczym przyjemnym pokonywanie codziennie kilkudziesięciu kilosów. Uprzedzam też, że Siofok jest raczej imprezowym miastkiem, w sezonie może być głośno. Zamardi wydaje się ciekawe, kursują stamtąd promy na półwysep Tihany, gdzie jest sporo ścieżek… Czytaj więcej »
Witam, planujemy przyjechać nad Balaton w terminie 22.06-29.06 na pierwsze wakacje z naszym psiakiem. Czy temat plaży w Fonyod jest aktualny i czy coś w temacie nowych psich plaż się zmieniło?
jesteśmy obecnie nad Balatonem 9 wrzesnia 2024 nasz psiur jest szcześliwy bo nie chodzi na smyczy .W tym okresie nikt nie przyczepia sie do tego ze piesur lata po calej plazy doslownie wszedzie .kapiel w jeziorze zabawy jest przednio i pelny luz pogoda zacheca do opalania, rano Balaton w sam raz do moczenia sie . ceny wszedzie te same a winko tylko z Badascony z prywatnych winnic również jest przepyszne i pełne słonca otulajacego wulkaniczne zbocza nie kupowac w sklepach jedzonko średnio tak samo jak w Polsce .Polecam Tapolce na cały dzień Tihany oczywiscie przeprawe promowa autkiem równiez oraz Heviz… Czytaj więcej »